Zanim pokażę Wam tablicę, którą ostatnio zrobiłam z rozpaczy ( o rozpaczy za chwilę), najpierw kilka uśmiechów od rodzinki motyli. Na rozchodnikach olbrzymich przesiadują familie motylowe w ilościach zadziwiających (dziś naliczyłam 9 na 1 krzaczku). Są tak piękne, że zapiera dech...można się lampić godzinami. Lampimy się więc. Gdy pierwszy raz Paweł je zobaczył pognał do ogrodu z aparatem jak szalony...Oto one, nasze motylki.
I możemy już wracać do kuchni. Zacznę od rozpaczy:). Owszem czasami mnie dopada:) Gdy ZNÓW gubię listę zakupów do zrobienia, gdy kożelanka chce mi podyktować GENIALNY przepis na ciasto - a ja nie mam pod ręką nic coby się nadało do pisania, gdy coś chcę zanotować, żeby nie zapomnieć...i nie mam gdzie. Wymyśliłam, że muszę mieć podręczny notatnik kuchenny, taki, żeby coś naskrobać na szybko, żeby była tam owa zagubiająca się notorycznie lista i w ogóle żeby BYŁ po prostu i mnie z opresji ratował. Ów notatnik popełniłam w 1 dzień - obdarowałam nim drzwi lodówki tym samym powołując do życia TABLICĘ LODÓWCZANKĘ:) Białe dekory nawiązujące do pozostałych w kuchni, farba kredowa, szablon, drewniany spinacz do bielizny. Okazało się, że oprócz moich notatek, tablica służy również do miłosnych wyznań pewnych domowych chopów:) A listy na bank więcej już nie zgubię. Koniec gadania, oto i ONA...i kuchenne klimaty o świcie:).
Dziś było telegraficznie:) Po ogrodowych pracach weekendowych i łupaniu w krzyżu marzę w tej chwili tylko o gorącej kąpieli i dobrej książce. Ale obiecuję, że nadrobię niebawem dużo dłuższym postem. Za jakiś czas będę robiła chwosty do zasłon, podzielę się z Wami "przepisem" na JAK TO ZROBIĆ:)
Informacja jeszcze dla kosmicznych dziewczyn - nasionka wysłane.
I tradycyjnie już, życzę Wam słonecznego tygodnia...łapmy promienie kochani, póki jeszcze są - bo klub wszelakich pogodynek zapowiada, że w październiku ma padać śnieg....oczadzieli jak nic :):):)
Do usłyszenia,
Wasza lodówkowo zanotowana zielona:)










jak zawsze wspaniale :)
OdpowiedzUsuń na zawszeoczadzieli ;)
OdpowiedzUsuń na zawszepozdrawiam i łapię promyk jesiennego słońca :)
Bardzo fajnie to wygląda. Tylko jak tak ładnie wyciąć tę płytę pod dekory? Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń na zawszePomysl z tablica idealny a i tablica sama w sobie stanowi element dekoracyjny..motylki-jednodniowi mieszkancy maja sliczne kolorki , i naturalnie czekam na tutorial chwosta..Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń na zawszeLilla - nic nie wycinałam. Odrysowałam na lodówce szablon.Tablica jest namalowana bezpośrednio na lodówce. Boki wykleiłam taśmą do malowania ścian, żeby było prosto. Na górze przy luku malowałam małym pędzelkiem, żeby było dokładnie. A resztą wałeczkiem gąbkowym. Szybko i prostu.
OdpowiedzUsuń na zawszeTablica fajna, przydatna chyba w każdej kuchni - w mojej na pewno przydałaby się taka :)
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam
Uwielbiam te motyle rusałka pawie oczko to najpiękniejszy z motyli :)) Tablica śliczna
OdpowiedzUsuń na zawszeno, no na bogato z tą tablicą poleciałaś:-) więcej dekorów niż tablicy:-)
OdpowiedzUsuń na zawszeMimo przepychu świetna!!!!
Świetny pomysł:))zupełnie nie wpadłabym na to,że jest namalowana:)jestem pod wrażeniem!
OdpowiedzUsuń na zawszepozdrawiam!
Pomysł na tablicę świetny i bardzo praktyczny :)
OdpowiedzUsuń na zawszeA motylki nic, jak tylko podziwiać i fotografować :)
Asiu, pozdrawiam słonecznie :)
Ada
Super ta tablica, nieźle to wymyśliłaś - myślałam, że zrobiona jest ze sklejki i naklejona na lodówkę, a ona namalowana:))
OdpowiedzUsuń na zawszeGenialne i piękne:))
Motylki urocze:))
Też słyszałam o tym śniegu, oczadzieli jak nic, ja się na zimę w październiku nie zgadzam!
Ściskam:)
Rzeczywiście, ktoś musiał oczadzieć, żeby śnieg w październiku zapowiadać. Tablica jak zwykle "strzał w 10", oglądam wszystko wstecz, czytam poprzednie wpisy, nadrabiam zaległości, bo internetu nie miałam przez kilka ostatnich miesięcy...
OdpowiedzUsuń na zawszeNie, nie jest ze sklejki:):)
OdpowiedzUsuń na zawszeNamalowana po najprostszemu i już.
I oj tam, oj tam - zaraz na bogato:):):) Kilka floresów tylko:)Coby nie była tylko czarna plama.
Na lodówce? Szalona kobieta z Ciebie:) Piękna jest tak poza tym!
OdpowiedzUsuń na zawszemmm... przed trudnym poniedziałkiem, tygodniem cały zajrzeć tu - to jakby motyl człekowi na dłoni usiadł... nic tylko się lampić z uśmiechem błogim... :)
OdpowiedzUsuń na zawszea tablica genialna!
.....śnieg w październiku? łomatko, dawno pogodynek nie oglądałam... powariowały jak nic!
super pomysł i najważniejsze DIY,najbardziej przypadła mi do gustu pierwsza notatka;]
OdpowiedzUsuń na zawszepewnie dobry flores nigdy nie jest zły.
OdpowiedzUsuń na zawszea mi tam te floresy się podobają, nie zapominając oczywiście o cudnej tablicy!!!
OdpowiedzUsuń na zawszePrzed wakacjami wymalowałam wielką sklejkę tablicówką bo miały być tabliczki na roślinki (jakoś wiedziałam co jemy i bez tego:-)), później plan był na małe podręczne tabliczki na sznureczkach do rysowania map ze skarbami i wspólnych zabaw z dzieciaczkami (też się nie udało, no... bo się bawiliśmy oczywiście i czasu zabrakło) i tak planów było jeszcze wiele a biedna wymalowana pilśniówka stoi i czeka na zlitowanie:-)
Pozdrowionka dla Kredowej Skryby:-)! Magda
Z Ciebie można łyżkami czerpać...
OdpowiedzUsuń na zawszeHo ho, chyba bym nie miała smiałości, żeby od razu na lodówce malować, ale jak widać u ciebie sie opłaciło - piękna ta tablica.
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam ciepło....jeszcze.
świetna!! podziwiam i stukam czółkiem o podłogę ze zachwytu nad pomysłowością, zgapię jak nic, bo to śliczne po prostu a że przydatne to inna sprawa ;)) chociaż ja mam sterty długopisów i zapiśników wszelakich bo mam na tym punkcie hopla, właśnie dlatego, ze nigdy ich nie miałam pod ręka to teraz mam sterty :)
OdpowiedzUsuń na zawszea co do zimy w październiku... lata nie było śnieg zaraz spadnie, 8 stopni dzisiaj rano, zauważyłaś że rozmaici apologeci globalnego ocieplenia milczą jak zaklęci ostatnio... he he ... ja bym jednak wierzyła, że będzie nieciekawie, mam w tym roku podwójny zapas drewna do kominka, żeby nam tyłek nie przymarzł do kanapy ;))
miłego dnia i wygrzania kręgosłupa łupiącego żeby nie łupał ;))
buźka!
Boska ta tablica! Miałaś genialny pomysł, a wykonanie pierwsza klasa:-) Aż mnie zazdrość ściska w dołku, ale taka sympatyczna zazdrość:-) Pozdrawiam cieplutko:-)
OdpowiedzUsuń na zawszeoj klimaty poranne cudowne..ale tablica....przepraszam,ale no jakoś nie:))pozdrawiam słonecznie:))
OdpowiedzUsuń na zawszeFajny pomysł. Wygląda super a łatwy do zrobienia. Zgapiam.
OdpowiedzUsuń na zawszeŚwietny pomysł i piękne wykonanie jak zwykle. A gdzie się takie dekory kupuje?
OdpowiedzUsuń na zawszeBardzo mi sie podobają te przy nadstawce i te na tablicy.
Podziwiam Twoją pomysłowość!
Jestem zachwycona!
Pozdrawiam! Iza
Dziękuję jeszcze raz:)
OdpowiedzUsuń na zawszeesy floresy lubię,przydają się np. właśnie wtedy, gdy trzeba coś ocieplić - jak w przypadku tej tablicy, dekor pod spinacz jest ze sklejki.
Izo - na allegro kupiłam dawno temu, ale na pewno są . Szukaj pod rzeźbienia mebli, dekory meblowe, aplikacje meblowe. Jeden kosztuje około 8 - 10 zł mały. Duże są droższe.
Ula - a Ty wiesz, że my jeszcze drewna nie kupiliśmy....aż się boję cen. Wczoraj rozmawialiśmy z sąsiadem, kupił brzozę za 220 zł od metra...takie ceny szaleją na Kaszubach. Koszmar jakiś.
Qro - nie przepraszaj, bo nie ma za co. Gdyby każdy z pseudoanonimowych komentujących miał na tyle odwagi co Ty, by swoje odmienne zdanie wyrazić w równie kulturalny sposób, to nie byłoby tylu nieprzyjemnych sytuacji na naszych blogach. Też Cię serdecznie pozdrawiam:)
Moaa - przeczytałam Twojego posta o kobiecie z 11 dzieci. Nie mogę napisać komentarza, bo mnie blogger wywala - ale mamy podobne zdanie na ten temat.
pozdrowienia poniedziałkowe dla Wszystkich - u nas świeci SŁONECZKO!!!:):)
Tablica świetna!!!!Mnie też się marzy podobna w kuchni!!!
OdpowiedzUsuń na zawszeNa moich rozchodnikach tez pełno motyli !
Pozdrawiam
Tablica rewelacja!!! Nie wiedziałam, że w taki łatwy sposób można ją zrobić:DDD Pozdrawiam serdecznie:D
OdpowiedzUsuń na zawszePiękna tablica;) Znam ten ból jak trzeba szybko coś zanotować i biegam po domu szukając kartki;)
OdpowiedzUsuń na zawszeOczywiście Ty z niej musiałaś zrobić prawdziwego cukierka;)
Ściskam;)
Piękna tablica! Mnie też by się coś takiego przydało. Zwłaszcza jako miejsce do domowo-miłosnych wyznań :) Świetna sprawa! Pozdrawiam cieplutko!
OdpowiedzUsuń na zawszeTablica - rewelacja! Ja niestety nie jestem zdolna do takich szalonych pomysłów, żeby FABRYCZNY mebel tak wykorzystać. I bardzo żałuję, bo przez to nigdy nie zdobędę się na takie odjazdowe ozdoby;(
OdpowiedzUsuń na zawszeA pogodynkom i ich czarnowidztwu mówmy NIE!
Pozdrawiam
wow, super pomysł, że nie wspomnę o wykonaniu:)Żeby jeszcze mój M otwarty byl na takie propozycje...:P Zdrówka życzę - ja wlaśnie wróciłam z rehabilitacji, oj stawia mnie na nogi...no i ciepełka!
OdpowiedzUsuń na zawszeBardzo sprytnie i pięknie! Też muszę taką tablicę mieć, koniecznie! :) Tylko sama na pewno takiej ślicznej nie zrobię! Ruszam na łowy zatem :))
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam ciepło
Asiu, spróbuj kupić od jakiegoś gospodarza, takiego co nie handluje drewnem, i nie pocięte na małe ćwiartki tylko takie małe bale 20-30 cm
OdpowiedzUsuń na zawszewtedy jest taniej i nawet lepiej wkładasz takie 2-3 bale do kominka i się pala parę godzin, nie trzeba dokładać ciągle, ja co prawda dostaję od stryja i nie muszę kupować ale wiem, że taki zwykły chłop to nie zedrze, zapytaj, zawsze spróbować warto ;))
Przepiękna tablica! O genialnej nazwie to już nawet nie wspomnę ;)
OdpowiedzUsuń na zawszePzdr Aniado
Ps. Po przeczytaniu genezy powstania tablicy, chciałabym się z Tobą podzielić moim rozwiązaniem, które wyczytałam w jednym z babskich pism leżąc sobie na plaży... Autor sugerował, że każda z nas, kobiet mających miliony rzeczy na głowie, powinna mieć w torebce notesik. Ten notesik musi koniecznie spełniać następujące kryteria: musi być ŁADNY, żebyś zawsze miała ochotę do niego zajrzeć, odpowiednio mały/duży do rozmiaru Twojej torebki, z zaczepem na długopis/ołówek...
Od 2 lat stosuję się do tej porady! Teraz mam już w torebce czwarty egzemplarz notesika... Mam w nim zapisane ABSOLUTNIE WSZYSTKO (plan lekcji dzieci, wizyty u lekarza/kosmetyczki, ceny glazury do łazienki, przepis na bułeczki od koleżanki, etc.)! To jest mój lek na... pewną przypadłość na S ;)
Gorąco polecam!
Super pomysł, mnie też by się przydała, bo zawsze kartki zakupowe zostawiam w domu (dobrze, że choć część treści udaje mi się zapamiętać). Chyba odgapię!!!!
OdpowiedzUsuń na zawszeFajne foty...
Pozdrawiam :))
A co z tą poprzednią tablicą? przecież tak samo wtedy Asiu pisałaś, że nie masz nic pod ręką do pisania itd...
OdpowiedzUsuń na zawszeKuchenne klimaty o świcie bardzo mi sie podobają. Anka.
U mnie na lodówce nie ma miejsca na taką tablicę... nie żeby lodówka jakaś mała była, bo 180 cm w kłębie jak nic ma :)) ale mój Synek notorycznie zasypuje mnie coraz to nowymi rysunkami które no po prostu muszę mieć na oku :) bo jak na nie patrzę to mi się gęba śmieje. A pomiędzy arcydziełami Syna wiszą liściki miłosne od męża.... no to gdzie ja mam tabliczkę ulokować ?? :)) A Twoja bardzo mi się podoba i do tego w moim przypadku byłaby konieczna bo ja starsza pani ze sklerozą zaawansowaną jestem więc taki pomocnik lodówkowy byłby mi niezbędny :) Przesyłam pozdrowienia ogrzane ciepłym wrześniowym słońcem :) Gaba
OdpowiedzUsuń na zawszeMoje listy zakupowe, co to ginęły w czosoprzestrzeni, znajdowały się owszem - po jakimś czasie:) A w sklepie niestety nigdy nie pamiętałam czy np. masło już się kończy( my robimy zapasy hurtowo - na 2 tyg)i tak brałam niektóre produkty na oko. Spinacz na listę okazał się genialny - coś dopisuję i kartka wraca na miejsce.
OdpowiedzUsuń na zawszeGabi - myślę, że jakiś czas też będę miała taką galerię w kuchni:) Leoś bardzo lubi rysować. Już nie mogę się doczekać.
Aniu - ta pierwsza tablica nadal jest. Zawodowo z niej głownie korzystam notując telefony, terminy itd. Wisi w innej części domu. Potrzebowałam teraz ewidentnie kuchennego notatnika.
pozdrowienia jeszcze raz babeczki.
Tablica wspaniała! Asiu, czy ta farba kredowa trzyma się śliskiej powierzchni lodówki "tak po prostu", czy trzeba jakoś grunt przygotować?
OdpowiedzUsuń na zawszeSerdecznie pozdrawiam -
stała czytelniczka - Agata
Nie, nie nie... o śniegu ani słowa ;) Ja jeszcze nie jestem przygotowana na zimę! ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeTablica super, ładnie wykonana i z pewnością bardzo funkcjonalna :) No i te tablicowe wyznania domowych chłopów... :) Cudnie :)
Pozdrawiam serdecznie
Teraz ze zwykłej lodówki ,masz niezwykły mebel kuchenny.Świetny pomysł ! Kiedyś miałam zrobić kalendarz na lodówce z magnesami zaznaczającymi datę ,ale jakoś schodzi mi....
OdpowiedzUsuń na zawszeBuziaki ślę.
Niezły pomysł. Potrzebna właściwie tylko lodóweczka i farba, a i jeszcze trochę dobrych chęci... i trochę pracy...
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiamy,
LAB
to chyba najfajniejszy pomysł jaki tu widziałam, moja Ty inspiracjo!
OdpowiedzUsuń na zawszepozdrawiam :)
Tablica rewelacyjna. Cieszę się, że tutaj trafiłam:)
OdpowiedzUsuń na zawszeciekawy pomysł:) ja mam w kuchni stanowisko biurowe ...płaski kalendarz...długopisy pod ręką...telefon nieopodal,.kolorowe karteczki do przyklejania wyznań miłosnych na płytytkach. Pozdrawiam ciepło również z bolącymi gnatami:)
OdpowiedzUsuń na zawszeCokolwiek nie zrobisz to i tak wychodzi pięknie. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń na zawszeWitaj Asiu. Dawno obserwuję Twojego bloga i podziwiam, podziwiam, podziwiam. Jestem zachwycona Twoją pomysłowością, umiejętnościami i życzliwością. I chociaż jestem sporo starsza od Ciebie, ale dużo tu się nauczyłam i nadal się uczę. Dzięki Tobie jako pierwszej zawdzięczam sporych zmian w życiu codziennym i nabrania się śmiałości, by zacząć pisać swojego bloga, o którym dawno marzyłam. Jeśli pozwolisz: http://wzaciszupodlasia.blogspot.com/ Tylko zaczynam, więc będę wdzięczna za każdą radę. Jeśli wstawiać linków nie wolno, to proszę usunąć.
OdpowiedzUsuń na zawszeCzytam Twój blog, jak najciekawszy w życiu podręcznik. Ogromnie Ci za niego Dziękuję!!!
Nam by się jeszcze przydał długopis na sznurku (zanim znajdziemy długopis, czasem treść zapisu już się gubi :()
OdpowiedzUsuń na zawszePzdr.
ja mam kredę w kubeczku na lodówce. Musi stać wysoko - bo Leo tylko czeka, żeby sobie ją użyć na ścianach:)
OdpowiedzUsuń na zawszejeszcze raz dziękuję i pozdrawiam wszystkich.
Pomysł z tą tablicą super. U mnie na lodówce, magnesami mnóstwo karteczek przyczepionych i rachunków do zapłacenia. Taka ściana płaczu;)
OdpowiedzUsuń na zawszeA u Ciebie taki elegancki mebel się zrobił. Muszę pomyśleć nad moją lodówka.
Informacja od kosmicznej dziewczyny;) nasionka dotarły jak zakwitną będę się chwalić (tylko kiedy to będzie ech)
DZIĘKUJĘ SERDECZNIE i pozdrowionka przesyłam :)