piątek, 20 marca 2015

Magazyn GREEN CANOE style wiosna 2015

To już nasze 4te wydanie wiosenne:) Gdy zobaczyłam wczoraj gotowy numer...jakoś tak nostalgicznie mi się zrobiło na duszy. Od wiosennego wydania zaczynaliśmy właśnie 3 lata temu nasz wspólny rejs magazynowy moi drodzy. I płyniemy tak sobie razem już 3 lata, dacie wiarę?
 
W tym wydaniu widać mocno czynnik ludzki. Ciekawe osobowości przewijają nam się we wnętrzach, kreatywne kobiety zdradzają świetne pomysły na dekoracje wiosenne,o swoich zmianach kursu w życiu opowiadają odważni i bardzo pozytywni ...LUDZIE. W końcu bez ludzkiego marzenia, działania i wzajemnych inspiracji świat nie byłby takim, jakim jest.
No i mamy już stały skład Redakcji:) Dziękuję bardzo wszystkim, którzy dołączyli do nas gościnnie tej wiosny. To zaszczyt dla nas, płynąć w tak doborowym towarzystwie:)
 
Moi mili czytelnicy/czółnowcy, zapraszam na kolejny wiosenny REJS ! :)
Będzie nam bardzo miło, jeśli polecicie nasz magazyn swoim czytelnikom lub znajomym, proszę śmiało kopiować okładkę i linkować do wydania.
 
AHOJ przygodo!

http://issuu.com/greencanoe/docs/gcs-2015_wiosna

środa, 18 marca 2015

SZYBKO, SZYBKO :)

To słowo właśnie słyszałam chyba najczęściej przez ostatnie 2 tygodnie, a będzie jeszcze gorzej:). Przede mną bardzo trudny tydzień. Jak mróweczki uwijamy się byście w 1 dzień wiosny mogli przeczytać najnowsze wydanie magazynu:) Aparat przykleił się do moich rąk w związku z nowymi sesjami, a w tzw. międzyczasie uruchamiamy GREEN CANOE TV na youtube, i pracuję nad jeszcze jednym projektem/niespodzianką o którym opowiem więcej dopiero za kilka dni:) A wokoło WIOSNA!!!  Jest po prostu pięknie - w naszym ogrodzie wszelkie wiosenne kwiatuszki śmiało wychylają łebki z gleby, słońce praży od kilku dni  - udzieliła mi się więc atmosfera NOWEGO, przebudzenia, radości:)
 
 
 
 Gdy zadzieram do góry głowę, co chwile widzę klucze przylatujących ptaków - mieszkamy w otoczeniu 3 jezior, do swoich domów ulokowanych w sitowiach wiosennie wracają skrzydlaci przyjaciele. A gęgają przy tym, a gadają - jakby chcieli obwieścić całemu światu - już jesteśmy!! W naszym domu coraz więcej wiosennych badylków....sadzę, przesadzam, upiększam...ZACZYNA się, słowem:) 
 

 
Przy nagrywaniu krótkich filmików na yuotube bywa bardzo zabawnie.. Nie łatwo mówić i mówić i mówić...Matko, żebyście słyszeli jak ja potrafię się zakręcić:) Kiedyś zgramy z tych wszystkich wpadek - odcinek specjalny:) Green canoe - do kuchni:) Na razie  - dużo pracy, dużo pomysłów. Usilnie myślę nad nowymi tematami. O czym chcielibyście oglądać filmiki? :)
 
              
 



Z ogłoszeń medialnych: w najnowszym "Moim mieszkaniu" znajdziecie 2 sesje naszego studia.
Jedna robiona w domu aKasi i Arka - klimatyczna Wielkanocna. Druga dotycząca dekoracji wiosennych. Cały zresztą numer jest wypełniony wiosną po brzegi:)
 
 

 
I na koniec już. Miło mi ogłosić, że Green Canoe objęło patronat nad książką: Jennifer L. Scott "W domu madame Chic.Jak przytulnie urządzić mieszkanie i celebrować codzienność" Wydawnictwo Literackie.
 
 Codzienna rutyna może stać się źródłem przyjemności - o czym ja wiem nie od dziś:).

To nie jest zwykły poradnik moi mili. Napisany został bowiem z dużym wdziękiem i poczuciem humoru. Gdy wydawnictwo przysłało mi go  - do przeczytania przed podjęciem decyzji czy zechciałabym objąć patronat, byłam nastawiona dość sceptycznie - nie lubię typowych "poradników". Ba - omijałam je dotąd szerokim łukiem. Ale Jeniffer w tak dostępny i nieprzegadany sposób pokazuje szybkie i łatwe sposoby na zaczarowanie codzienności - że w trakcie czytania złapałam się na tym...iż z przyjemnością połykam stronę za stroną :) Poza tym - sporo rozwiązań jest stosowanych od dawna w naszym domu. Poradnik pełen jest fajnych pomysłów, przepisów i wskazówek, które pomagają zmienić irytujący dzień w miłe przeżycie. I co najważniejsze - jego ideą przewodnia jest hasło: "Nie musisz być perfekcyjną panią domu. Ważne, byś czuła się w nim szczęśliwa." ...MOJE prywatne motto domowe:). Już nie raz, nie dwa pisałam, że nie wierzę w perfekcyjne panie domu. Lubię za to bardzo kobiety, które owszem świetnie sobie radzą jako boginie domowego ogniska - ale bez zadęcia i nastawienia, że wszystko musi być perfekcyjne i sztywne. Jeśli macie więc ochotę na lekką, miła lekturę i wiele trafionych pomysłów pomagających okiełznąć codzienność - "W domu madame Chic" będzie idealne:)
 
http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/3316/W-domu-Madame-Chic---Jennifer-L-Scott
 
Przed weekendem usłyszymy się jeszcze na pewno:) Więc nie żegnam się z Wami na długo:) Wysyłam za to dziś dużo naszego słońca i dobrej energii - boskiej środy moi kochani!

 
 

Widoczne na zdjęciach:
  
Porcelana/ceramika
* kubeczki pastelowe w kwiatki i koronkę, dzbanek AHOJ HOME
* wazony szklane GREENDECO
 

Inne
* żeliwna wycieraczka ARMONIA
*ozdoba z bibułek  - pająk ludowy COLORFOLK
 
 

poniedziałek, 9 marca 2015

Wyniki konkursu

Dziś na chwileczkę wpadam z wynikami - wiem, że czekacie:)
Fundatorzy wybrali już  nagrodzone wypowiedzi. Nie przedłużając:
 
 
 
1 miejsce
 
Anonimowy28 lutego 2015 21:36
Witam.
Namaluję w słowach, niczym pędzlem
Obraz stołu w porze wiosennej.
Obrus to białe płótno, wykończone szydełkową ramą
Zrobiłam go dawno ze swoją Mamą.
Użyję dalej barw pastelowych
Waniliowych, różowych i miętowych.
Borowinka i wiosenne kwiaty wplecione w wianki
A bukiety tulipanów włożone w przeźroczyste dzbanki
Po środku pyszni się drożdżowa baba, a może dwie
Na pewno zaraz ktoś je zje.
Więc szubko zrobię pstryk
By uwiecznić obraz ten w mig:)
Pozdrawiam BasiaJ:)
 
2 miejsce
Beata Tokarz3 marca 2015 15:19 
Poranek zwykle magiczny swą szarością jeszcze, gdy zziębnięci wracamy z Resurekcji, by ogrzać się gorącym kakao w kubkach rodem z zimowej zastawy raczej niż wiosennych delikatności. Chwila spokoju, wyciszenia, radości z bycia razem, z małych stópek córki i ciepłego koca wydzierganego przez ciocię w biało-niebieskie łaty. Trochę krzątaniny i głodniejemy. Odświętne stroje, fryzury i...kalosze. Śniadanie od lat u kuzyna w jego drewnianym domu. Na otwartym palenisku w kominku buzuje ogień, wita nas zapach kawy i zastawiony stół. Nie ma identycznych filiżanek ani talerzyków, ale za to każdy ma swoją historię, niektóre pamiętają jeszcze czasy prababci. Są różyczki, delikatne złocenia, tylko zarysowany leciuteńko wzór albo barokowe bogactwo esów-floresów. Wszystko łączy lniany obrus na stole z surowego drewna i upominek świąteczny przy każdym n nakryciu - własnoręcznie zrobiony przez gospodynię. Wszędzie dużo zieleni - żyto w donicach, rzeżucha w skorupkach jajek, wstążki, jaja farbowane w szpinaku i życie. I zieleń budząca się do życia za wielkim tarasowym oknem z widokiem na rzekę, łąki i mokradła. O, przyleciały bociany do pobliskiego gniazda...
... Każdy powyższy wpis jest piękny, bo taki osobisty, najważniejszy dla każdej autorki/autora. Nie zazdroszczę wybierania:)
Pozdrawiam
Beata
 
3 miejsce
attea atea2 marca 2015 18:53   Mój stół wielkanocny.....zapamiętany jeden, najważniejszy z wszystkich jakie były....nowy dom a w nim nowy i piękny stół wykonany przez mojego ukochanego męża w wymarzonej kuchni z jadalnią, którą również zrobił maż z Nim. On...jeden z trzech najważniejszych mężczyzn mojego życia pierwszy raz będzie u mnie na Wielkanoc, wspólnie szykowaliśmy potrawy, wymyślaliśmy cudowne ciasta, potem ramie w ramię je piekliśmy. Od tygodni myślałam o dekoracjach, zbiegałam na dół do kwiaciarni i stroiłam, stroiłam .Biały obrus, na środku miętowy bieżnik, biała prosta zastawa i różowe serwetki przy talerzach, przy każdym z nich pastelowe zajączki i jajeczka. Na każdym talerzu "bukiecik" ze szczypiorku przewiązany różową i miętową wstążeczką w kropki. W każdym kieliszku obok szklanek dekoracja: odrobina mchu, trochę bazi i pastelowa malenka kurka. Dla wszystkich kieliszki na jajka przystrojone zrobionymi na szydełku kurkami, które nie pozwalają jajkom wystygnąć. Na środku kwiatowa dekoracja niska w białej misce, a nad stołem na lampie maleńkie buteleczki z bukiecikami żonkili, stokrotek, bratków, niezapominajek i przystrojone kolorowymi wstążkami. Stół idealny. A dlaczego tak zapamiętany? Teraz wiem to czego nie wiedziałam wtedy, że to ostanie święta Wielkanocne Jego. Mojego ukochanego i wyjątkowego taty. Nikt nie może wiedzieć lepiej ode mnie, jak ważne jest aby przywiązywać rolę do każdego drobiazgu w święta, urodziny czy inne okoliczności rodzinne, ponieważ nigdy nie wiemy czy dla kogoś nie są ostatnie. I nigdy nie zapomnę jak mój tata pochwalił właśnie tę delikatną i pastelową zastawę stołu, jak bardzo mu się podobała. Od tego czasu, zawsze gdy dekoruję stół wielkanocny myślę właśnie o nim i o tym jak wtedy śmialiśmy się, rozmawialiśmy, graliśmy w gry a w tle była sobie piękna mięta i róż. Mój adres:attea70@wp.pl
 
 Wszystkim wygranym - z całego serca GRATULJĘ:)
I oczywiście proszę o przesłanie na maila: greencanoe@interia.pl swoich adresów do wysyłki.
 
Z uściskami Wasza czółnowata wiosna:)
 
 

wtorek, 3 marca 2015

ZMIANY

Mimo, że większość z nas deklaruje swoją gotowość do ZMIAN, decyduje się na nie jedynie 5 %, gdy przychodzi do rzeczywistych decyzji. Jesteście zdziwieni tak małym procentem? Bardzo łatwo to wytłumaczyć. To, co jest nam znane, bliskie i rutynowe, opatrzone a tym samym postrzegane jako BEZPIECZNE (bo potrafimy sami siebie zdefiniować w ramach konkretnych sytuacji, miejsc, zachowań itd...) - powoduje, że żyje nam się łatwiej - co nie zawsze oznacza, że szczęśliwie. Wykraczając poza znany teren - automatycznie wychodzimy poza strefę bezpieczeństwa. Nie wiemy co nas czeka...nie wiemy - jak sami się zachowany wraz z przyjściem NOWEGO. Zmiana zawsze wiąże się z weryfikacją własnych oczekiwań i postrzegania świata.
 
 
 
Doskonale wiedzą o tym JOASIA, ELWIRA, PIOTR i SEBASTIAN - o których przeczytacie w najbliższym wydaniu Green Canoe STYLE. Ludzie, którzy dokonali  swoim życiu zmiany najpoważniejszej - bo związanej ze sferą działań zawodowych rzutujących na całe ich życie. Jak to jest obrać zupełnie nowy kurs - dojrzałemu człowiekowi? Czy warto pokonywać trudności, by robić to co się kocha? Czy ZMIANA zawsze oznacza walkę z nowym i długi okres dostosowawczy? Czy naprawdę wiąże się ona z wyjściem poza strefę komfortu?
 
Jeżeli jesteście na etapie rozpierającej Was wewnętrznie potrzeby zmian w Waszym życiu, a odczuwanie lęk i niepewność - koniecznie przeczytajcie wiosenny dział "LUDZIE" Jestem pewna, że będzie Wam po tych artykułach łatwiej podjąć decyzję:)
 
 
 





ZMIANA to moje drugie imię:) Odkąd pamiętam, byłam uczniem, pracownikiem, a potem szefem ukierunkowanym na nowe, kolejne cele. Nie mogłabym np. wiele lat pracować w jednej firmie nad jednym, jedynym zadaniem...Aby czuć wiatr w żaglach, muszę mieć nowe wyzwania. To dlatego obserwujecie w przeciągu tych kilku lat, gdy płyniemy razem "czółnowo", iż  wymyślam bądź uczestniczę systematycznie w coraz to nowych projektach. W psychologii takie typy osobowości często nazywane są "wykonawcami". Marzenie, jasno określony CEL - i wykonanie:)  Tym osobistym wyznaniem odpowiadam na wszystkie maile, które dostałam po opublikowaniu  1 odcinka "Wnętrzarskich podróży Green Canoe" Bardzo mnie nimi zaskoczyliście.  I z całego serca dziękuję za tyle pochwał!.  Moi mili -  nie, nie jestem jakimś nadczłowiekiem, nie zatrudniam sztabu fachowców, ani nie używam żadnych energetycznych "dopalaczy" :):):) Moją jedyną motywacją wszystkich działań i projektów  jest chęć ZMIANY właśnie i ciekawość świata. Przeżycia czegoś nowego, sprawdzenia własnych możliwości, i przede wszystkim - pokonania swoich słabości. Nie potrafię trwać w stagnacji. I by być zupełnie sprawiedliwą - wiem, że takim ludziom jak ja, jest łatwiej "wchodzić" w nowe tematy. Uwarunkowania charakterologicznie/energia/pracowitość/wiara we własne możliwości  ułatwiają nam bowiem sięganie po owo NOWE. Osobom o zdecydowanie mniejszej energii życiowej, osobom nieśmiałym bądź lękliwym z natury, albo takim, którym od dzieciństwa wmawia się że niewiele potrafią  - dużo trudniej jest imać się nowych projektów. I tym bardziej trzeba docenić ich wszystkie próby. Bo umówmy się - zmiana nie zawsze niesie ze sobą sukces. Zdarzają się również porażki czy przeszkody - i największy życiowy sukces - w moim odczuciu, to sytuacja gdy porażka nas MOTYWUJE do dalszej pracy a nie zniechęca.  
 
 
 
 
 Ale uwaga  - byśmy nie zagłaskali tematu ZMIAN i nie zasłodzili go zbytnio. ZMIANA właściwie zawsze wiąże się na początku z większym nakładem pracy. A bywa, że nawet z ogromnym nakładem pracy. Jeśli wchodzisz w nowy projekt - nastaw się na początkowy spory wysiłek. Być może właśnie dlatego...tak wiele osób unika zmian, bo generują często większe zaangażowanie i większy nakład pracy niż te sfery, w których poruszamy się niejako z automatu. Jeśli tak właśnie czujesz - że nie zmieniasz nic w swoim życiu z LENISTWA a nie ze strachu..to może właśnie nadszedł ten moment, by jednak zmienić taki stan rzeczy?...oczywiście tylko wtedy - gdy Cię naprawdę coś życiowo uwiera:)
 
 
  
Moje ciągoty do zmian widać na każdym kroku:). Już sam fakt, że w leśnym biurze wystrój zmienia się wraz z porami roku...świadczy o tym, że po prostu lubię NOWE:).
 
A TY?
Jakim typem jesteś ? Czy zmiana wiąże się u Ciebie z obawami? czy raczej oznacza dobrą zabawę? Czy w Twoim życiu nastąpiła jakaś ważna zmiana kursu w życiu? Czy odczuwasz chęć zmiany, ale boisz się opinii ludzi wokół? Albo na odwrót - czy zmiany Cię jakoś pozytywnie napędzają?
 
Podobno kobiety, które często dokonują zmian aranżacyjnych we własnych domach są dużo bardziej otwarte na zmiany i na NOWE niż te, które latami mieszkają w stałym umeblowaniu. Czy zgodzicie się z takim twierdzeniem?
Jakie są Wasze doświadczenia?
 
 
 
WIOSENNE, granatowe pozdrowienia! :) Leśnie biuro zaliczyło pierwsze wiosenne śniadanie...i słodki podwieczorek. Już widzicie - jaki kolor króluje w czółnie tej wiosny:)
AHOJ przygodo! :):) Wiosennego wiatru w żagle życzę Wam z całego serca!
 
 


Widoczne na zdjęciach: 
 
Tekstylia: 
* Rolety, siedziska, okoszyk na pieczywo, brus niebieski  - DEKORIA www.dekoria.pl
* Ściereczki zwinięte w kwiatki AHOJ HOME www.ahojhome.pl
 
Skorupy:)* Seria granatowa ( misa, szklanki, dzbanki, talerze)  VILLA NOSTALGIA www.villanostalgia.pl
* Imbryk w morskie róże ALTOM www.sklep.altom.pl
 
Inne:
* Wianek wiosenny zielony, guzik xxl - GREENDECO www.greendeco.org
* Srebrne eleganckie akcesoria kuchenne ( podstawki na jajka, pieprzniczka solniczka)
    NICE HOME www.nicehome.pl
*  Kosz wiklinowy na gazety, pojemnik/skrzynka vintage - na ściereczki -
    VILLA NOSTALGIA www.villanostalgia.pl
 * świeczniki drewniane DEKORIA www.dekoria.pl
 
 

sobota, 28 lutego 2015

wiosenny KONKURS

Uwielbiam wiosenne biesiadowania! :) Rodzinę w komplecie zgromadzoną wokół pięknie zastawionego stołu, gwar, śmiech i delikatny zapach hiacyntów lub tulipanów w tle. Potem długie spacery, albo wspólne zabawy na świeżym powietrzu:) Mając świadomość, że wielu z czółnowych czytelników również znajduje radość w celebrowaniu wspólnych wiosennych posiłków - pomyślałam, że byłoby fajnie móc Was obdarować:) Tak, by nasze marcowe stoły wprawiały w zachwyt:)
 
 
 
I tak oto moi mili - zapraszam Was dziś na KONKURS! Którego organizatorem a zarazem fundatorem głównych nagród jest ALTOM. Firma z wieloletnią tradycją, oferująca swoim klientom najwyższą jakość i świetny asortyment dla domu: kuchni, jadalni, łazienki,....znajdziecie tam po prostu wszystko!. Od nowego roku ALTOM dołączył do firm/partnerów głównych współpracujących z Green Canoe. Witamy serdecznie na pokładzie!:)
Dzięki naszemu sponsorowi głównemu Wasze wiosenne stoły wypięknieją w otoczeniu eleganckiej białej porcelany Mariapaula, lśniących kieliszków i zestawów sztućców.
 
Ale....by na stołach nie zabrakło koloru i świątecznych ozdób, mamy dla Was kolejne nagrody:)
Których fundatorami są znane Wam  już i lubiane: VILLA NOSTALGIA  oraz pracownia GREENDECO.
 
Gotowi? Tradycyjnie już, poprosimy Was o wypowiedź:
 
OPISZ SWOJĄ ULUBIONĄ DEKORACJĘ/STYLIZACJĘ ŚWIĄTECZNEGO STOŁU.
 
Odpowiedź w dowolnej formie ( proza, wiersz) prosimy podawać w komentarzach pod postem.
Jedna osoba może podać jedną odpowiedź/wypowiedź.
Osoby anonimowe biorące udział w konkursie proszone są o podanie adresu email.
Szczegółowy regulamin konkursu dostępny na stronie www.sklep.altom.pl
 
A teraz, nagrody! :)
 
1 MIEJSCE
1.  Zestaw białej porcelany MARIAPAULA  - imbryk, cukiernica, mlecznik, filiżanka ze spodkiem ( dla 6 osób), talerzyki deserowe ( dla 6 osób)
2. Zestaw sztućców GERPOL DESIRE dla 6 osób
3. Zestaw kieliszków BRYLANT do wina czerwonego- dla 6 osób
Fundator nagród - ALTOM.
 


 4. Zestaw wiosenny :wianek ozdobny i dekoracja stołu. Fundator nagród GRENDECO.

 
5. Zestaw MIĘTOWY- duże naczynie do zapiekania plus 4 kokilki oraz DECHA drewniana do serwowania. Fundator nagród - VILLA NOSTALGIA.
 
 
2 MIEJSCE
1.  Zestaw sztućców GERPOL DESIRE dla 6 osób. Fundator nagrody - ALTOM
 
2. Zestaw wiosenny: szklana kopuła z zajączkiem. Fundator nagrody - GREENDECO
 
 
3. Pled w kolorze pastelowej zieleni - fundator nagrody VILLANOSTALGIA.
 
 
3 MIEJSCE
1.  Zestaw kieliszków BRYLANT do wina czerwonego- dla 6 osób. Fundator nagrody - ALTOM
 
2.  Wiosenny/świąteczny wianek. Fundator nagrody - GREENDECO

 
 3. Patera do ciasta waniliowa. Fundator nagrody VILLA NOSTALGIA
 
Na odpowiedzi czekamy do 6 marca. 9 marca ogłosimy zwycięzców.
Mam nadzieję, że już samo opisywanie Waszych stołowych dekoracji i stylizacji
wprawi Was  w radosny nastrój :) Do usłyszenia niebawem! :)

niedziela, 22 lutego 2015

UJĘCIE ...pierwsze!

Właściwie nie ujęcie a odcinek:) I zapowiadana niespodzianka.
 
Upublicznienie naszej pracy, to bardzo ważna dla mnie chwila. Bo wymyślenie tego cyklu, a potem wzięcie w nim udziału, poprowadzenie programu -  oznaczało nic innego jak pokonanie własnych... słabości. Obaw przed publicznym wystąpieniem...jak i przed tym, że w natłoku już i tak ogromu pracy, nie dam rady unieść wielkości tego projektu. Już samo słowo WSPÓŁPRODUCENT brzmi przerażająco:) A gdy widzisz przed sobą kamerę - co ja mówię -  KAMERY :), światła i ludzi poza planem, czekających na to, co zrobisz i co powiesz,  a  przed Tobą stoi człowiek - także czekający na pytania...uwierzcie mi, że można poczuć na barkach wagę projektu  :)

 
 Ale może od początku. Nie byłoby tego cyklu, gdyby nie wspaniała filmowa GRUPA VCANAL.  Pisałam Wam już nie raz, że mam szczęście do ludzi i często spotykam w życiu tych dobrych. Mało tego - że sami mnie znajdują. To właśnie jedni z nich:).  Kiedy dostałam maila z propozycją współpracy, długo myślałam - najpierw czy się odważę. Potem -  nad samą formułą ...co takiego mogłabym zaproponować moim czytelnikom, by było to dla nich inspirujące? W Tv oglądacie już domy znanych ludzi, sporo także programów czy filmików typu jak przerobić lub zaaranżować pomieszczenia. Pomyślałam sobie - co sama chciałabym obejrzeć? Proste pytanie - prosta odpowiedź:) Brakowało mi programów owszem o ciekawych wnętrzach - ale stworzonych przez normalnych ludzi. I właśnie wtedy wymyśliłam cykl  "WNĘTRZARSKIE PODRÓŻE Green Canoe".  Nie bywam bowiem na sesjach przecież u celebrytów:) ale ludzi, którzy równie dobrze mogą być Waszymi sąsiadami lub... Wami:)

 
A gdyby pokazać te wnętrza dokładniej? Nie tylko na zdjęciach? -  pomyślałam. Gdyby uwypuklić czynnik ludzki, porozmawiać, CZŁOWIEKA jako twórcę -  zaznaczyć, dać mu się wypowiedzieć. Tak, by mógł  pochwalić się widzom swoją pracą, pomysłami, inspirującymi rozwiązaniami.
 
Wbrew pozorom nie trzeba być ani bardzo sławnym , ani bardzo majętnym, żeby mieszkać ciekawie. Czemu więc, nie mielibyśmy pokazać  ZWYKŁYCH/NIEZWYKŁYCH domów? I tym samym - zainspirować innych, do zmian w ich przestrzeniach?  Podzieliłam się pomysłem z Moniką (Kierownikiem produkcji) i Michałem ( Reżyserem). SUPER! ROBIMY! - decyzja była błyskawiczna. 

No i cóż - nie pozostało nam nic innego niż się spotkać, zaufać sobie, POLUBIĆ się:) i nakręcić materiały u niesamowitych gospodarzy:) I znów  - setki pokonywanych kilometrów, kilkanaście godzin pracy dziennie. Czy było warto? - TAK:)! Myślę, że dobra energia, która krąży od początku wokół tego projektu - zrekompensowała nam wszystkie trudy.
 
 
Moniko, Michale, Tomku i Tomku:), Mateuszu, Martyno - dziękuję Wam bardzo za ogromne zaangażowanie i rewelacyjną współpracę, za niesamowitą przygodę i rzucenie mnie na głęboką wodę w tak komfortowych warunkach, o jakich można sobie tylko pomarzyć! Czułam Wasze wsparcie na każdym kroku. Dziękuję za ogrom śmiechu, za dobre słowo, za ludzką życzliwość.
Naszym gospodarzom zaś, dziękujemy całą ekipą  za bardzo ciepłe przyjęcie, wyrozumiałość i wyjątkowo serdeczną gościnę. Czujemy się zaszczyceni, że mogliśmy być w Waszych domach:)

 
Obejrzycie dziś moi mili pierwszy odcinek - otwierający cykl, a zrealizowany w domu ..no właśnie - kolejnych CUDOWNYCH osób:), które miałam szczęście poznać.  Julia w momencie realizacji, była w wyjątkowym stanie - za chwilę bowiem, na świat miał przyjść wyczekiwany Benio.  Adam zdążył dojechać na końcówkę zdjęć - nie mogło go jednak zabraknąć w materiale - obejrzyjcie proszę odcinek do KOŃCA...aż za napisami:)  Obydwoje tworzą niesamowicie ciepłą rodzinę, a ich dom obdarowuje dobrymi emocjami -  niczym zaczarowany. Kolejny raz sprawdza się moje twierdzenie, że piękne wnętrza tworzą piękni ludzie. Sesję z tego wnętrza zobaczyć będziecie mogli dodatkowo w jednym z  bliskich wydań "Mojego mieszkania"
 
Kochani czółnowi WIDZOWIE :),
zapraszam Was na premierowy odcinek "Wnętrzarskich podróży Green Canoe".
Miłego oglądania:)!
 
 
 

"Wnętrzarskie podróże Green Canoe" Odcinek 1.
Gospodarze: Julia Rozumek, Adam Domin www.szafatosi.pl

Cykl/Scenariusz: GREEN CANOE studio
Realizacja - GRUPA VCANAL
 

środa, 18 lutego 2015

STARY kafel i puste okna.

Kilka lat temu robiliśmy sesję w pięknym, nowym domu. Już sama bryła budynku była godna podziwu. Świetnie zaprojektowany, o bardzo przyjaznym rozplanowaniu wszystkich pomieszczeń, przepięknie wykończony, pełen dobrej energii, z bajecznym wnętrzem. Ale to, co mnie w nim ujęło za serce - to okna. Na caaaałej ścianie, od podłogi po sufit, wychodzące na ogród.  Pierwszy raz widziałam właśnie tam zamianę ról - w tych oknach bowiem wisiały jedynie lniane proste rolety, a po bokach, jako zasłonki - zastosowano prześwitujący materiał przypominający firanę. Całość wyglądała bardzo lekko i elegancko. 
 
Gospodyni powiedziała mi, że gdy studio, które im realizowało tekstylną oprawę okien - zaproponowało takie właśnie rozwiązanie - nie była od razu do niego przekonana. No bo jak to - firanki po bokach jak zasłony? Okna PUSTE, tylko rolety? Okazało się, że był to strzał w 10!


 
 

 
Nie wiem od czego zależy - że jesteśmy w stanie łamać schematy i robić coś na opak? Od charakteru? Odwagi? ciekawości? Jakie Wy macie doświadczenia? Lubicie czuć się bezpiecznie i raczej powielać utarte, znane od lat rozwiązania - choćby wnętrzarskie? Czy raczej staracie się podążać własną drogą? Gdy korzystacie z porad architektów/projektantów - otwarci jesteście na ich kreatywne pomysły? Często na 1y rzut oka odważne?  Czy raczej obawiacie się, że są zbyt śmiałe?

 
 
Pamiętam -  bardzo dawno temu udało mi się uratować duży stary kafel. Cudowny. Bardzo dobrze zachowany. O ślicznych ornamentach.  Bajkowy kafel w głębokiej zieleni. Przypuszczam, że był częścią jakiegoś przedwojennego pieca. Wyczyściłam tył. Przód zachował się  bez skazy. TO BYŁ MÓJ SKARB:)  I ów kafel służył  długie lata za ... DESKĘ do krojenia:) Używałam go naprawdę długo, zanim zaginął w otchłani którejś z przeprowadzek. Jak dziś, widzę zaskoczone miny gości - no bo przecież deski są z drewna, no ewentualnie plastiku, ale takie zdobione...szkliwione? Jak to?
Dziś to już nikogo nie dziwi, prawda?

 
Ostatnie lata  pokazały, że takie ceramiczne DECHY są hitem:) Do krojenia, do serwowania  - same w sobie są już dekoracją. Zobaczyłam w ostatnim katalogu, szarą elegantkę z Green Gate i od razu przypomniała mi nasz historyczny kafelek. Podobny styl ozdobnych żłobień, ta sama klasa. Piękna. Obudziła przemiłe wspomnienia - i jest już u nas :) Po tylu latach odzyskałam swój KAFEL - no, powiedzmy, że jego nowszą siostrę. 

 Coraz więcej firm wzbogaca swoje wiosenne kolekcje o szarości. Moje ambasadorskie marki - właśnie Green Gate i Lene Bjerre, robią to już od lat. Obok ukochanych przez tak wiele kobiet pasteli - w propozycjach wiosennych widzimy porcelanę i ceramikę w kolorach kamienia, lnu, lub popielatym. Super! - musi być alternatywa w stosunku do słodkich kolorków:)  Osobiście lubię jeszcze do wiosennych aranżacji dodać lśniące srebro. I to niekoniecznie to prawdziwe. Błyszczące blaszane foremki od dawna służą nam za doniczki, a nawet za świeczniki. Chyba już 2 lata temu pokazywałam Wam aranżacje świąteczne wykonane właśnie w foremkach do babek. W tym roku - Leoś zasadził sobie do foremki szczypiorek. Ten sam rodzaj cebulek rośnie co prawda w naszym ogrodzie - no ale do lata jeszcze trochę:) A szczypiorek MUSI BYĆ - jak mawia najmłodszy. On zasadził cebulki - ja sukulenty i narcyzy:)
 
 
We wiosennym wydaniu GREEN CANOE STYLE oprócz pięknych domów zobaczycie kilka propozycji kolorystycznych świątecznych stołów. Szarości, granaty, pastele- tak naprawdę nieważne jakie kolory zastosujemy- ważne by niezależnie od mody - pasowały do klimatu naszych domów, czyż nie?
 
Już za chwilę moi mili, na blogu pojawią się 2 duże niespodzianki... za małą chwileczkę:)
 
A na koniec już  -  kto jeszcze nie ma w oknach firanek?:) Albo owszem ma - ale mebel wprost ze śmietnika:)? Albo taki swój "kafel" który kaflem wcale nie jest?
 
Uściski i do szybkiego usłyszenia.
Wasza Zielona.
 
 
Widoczne na zdjęciach:

Lampiony/świeczniki/donice *foremki blaszane do ciast podłużne i tradycyjne do babki - ALTOM
 
Porcelana/ceramika
 * deska do krojenia ozdobna, kubeczki i talerze w zygzaki, dzbanek w kwiaty
 
 
 

sobota, 14 lutego 2015

Dla Ciebie ?

Wg.ostatnich statystyk 10 mln dorosłych Polaków nie przeczytało w zeszłym roku ANI JEDNEJ książki. Co prawda czytelnictwo wzrosło o 3 % i to u młodych ludzi!:) - czytanie staje się najzwyczajniej w świecie modne. Jednak nadal czytamy zbyt mało. A posiadanie biblioteki w domu, wciąż kojarzone jest u większości narodu z pełnieniem funkcji wykładowcy (jakiegoś tam), albo byciem starą panną/kawalerem/emerytem -  którym się nudzi. Gdy rozmawiam z moimi przyjaciółmi architektami o ich nowych projektach i zdziwiona pytam czemu nie ma w tych przestrzeniach ani jednego kąta na bibliotekę czy relaks z książką, odpowiadają mi, że to właściciele wyraźnie nie chcą. Owszem, byłam na kilku sesjach w nowych pięknych domach, gdzie książki miały honorowe miejsce...ale mogłabym je policzyć na palcach jednej ręki.

Myślałam o tym dziś rano odkładając na stolik poranną lekturę. Takie dane ani nie zniechęcą mnie do czytania, ani do pracy. Zaczęłam bowiem W KOŃCU :) pracę nad swoją książką. A że rozmawiałam wczoraj z  wydawnictwem o objęciu patronatu nad innym tytułem, który też za jakiś czas ukaże się na rynku...uzmysłowiłam sobie w panice, że tak naprawdę JUŻ mam półtora miesiąca ...opóźnienia. 

Wbrew wszelkim czarnowidztwom - mnóstwo ludzi, nadal chętnie czyta. Wiem, że wielu moich czółnowych czytelników - również, prawda?
 
O wersję drukowaną magazynu prosicie właściwe od pierwszego numeru GCStyle....Jestem nieugięta:) Nadal istnieje jedynie w wersji internetowej. Ale książka? Czemu nie. Żeby wytłumaczyć - proszę bardzo: mój stolik nocny, skrzynka przy łóżku.....  fotel, parapet.  SĄ WSZĘDZIE:).
 
 
 
Zdjęcia GREEN CANOE studio  dla AGORA / "Cztery kąty" styczeń 2015
 NIE WYOBRAŻAM sobie życia bez czytania. W każdej wolnej chwili sięgam po książki. Mało tego - czytam po kilka naraz:) Znajdziecie je w moim aucie, torebce, w sypialni. W salonie stoi biblioteka na całej ścianie - pełna. Gdybym miała wannę - zapewne byłyby jeszcze w łazience:)

Te ulubione zostawiam, resztę puszczam dalej w świat - wędrują do pobliskiej biblioteki, do zaprzyjaźnionych pensjonatów, do przyjaciół. Nie mamy na wszystkie miejsca.  Dzisiejsze funkcjonowanie zwłaszcza zawodowe, rozwój osobisty -   niemożliwy jest bez internetu, prawda? Dzięki niemu mamy szeroko otwarte wrota do wiedzy i inspiracji. Chcesz się czegoś dowiedzieć: klikasz w wyszukiwarkę I JUŻ.  W związku z tym, domowe biblioteki stały się teoretycznie niepotrzebne. Na pewno? Powiem Wam szczerze, że gdy widzę GOŁY dom, zupełnie goły, bez żadnych książek... ale tak naprawdę żadnych...dziwnie mi.

 
  
Świat mediów, informacji - przenosi się w net. I to w tempie błyskawicznym. Kto z Was kupuje gazetę codzienną? Kto zrezygnował z kupowania tygodników, miesięczników?  Ale tak szczerze...Nadal kupujecie wszystkie tytuły, jak to bywało dawniej? Czy tak jak ja - zostaliście przy 3 ulubionych? Żaden ze mnie prorok...ale przez skórę czuję, że na rynku "papierowym" zostaną w niedalekiej przyszłości tytuły PREMIUM. Wysmakowane, wyszukane i skierowane do konkretnej grupy odbiorców lub te o najwyższych statystykach sprzedaży....reszta zamieszka w internecie. Informacji i inspiracji - szukam właśnie tam. Ale książki, ulubione magazyny, albumy -  LUBIĘ mieć jednak w dłoni:) No i marzy mi się kiedyś taki metraż salonu, by zmieściło się w nim...zobaczcie sami zresztą:

źródło

 
 Kilka tygodni temu rozmawiałam z jedną z mam, której synek chodzi do podstawówki. Bardzo narzekała na to, że nie chce w ogóle czytać, że na widok książki zaczyna jęczeć i wymyślać 100 powodów by jej nie otwierać.
 - Oj, to rzeczywiście mają Państwo kłopot - powiedziałam...Ale czy syn zawsze tak reagował, jak np. gdy mu Państwo czytaliście na glos gdy był mały?
 - Czytaliśmy? Proszę pani kto ma na to CZAS dzisiaj?!, człowiek taki zabiegany, nie ma czasu na pierdoły. Teraz jest w szkole, to niech czyta.

Nie jestem w stanie pojąć, jak można wymagać od własnych dzieci czegoś, czego sami nie jesteśmy w stanie robić? Jak można wymagać by czytały i to dużo - jeśli nigdy nie widziały rodziców z książką w ręku?
 
W zeszłym roku, nawał pracy w firmie przygniótł mnie tak silnie, że nie było szans nawet na wychylenie głowy. Ale w tym roku nie odpuszczę - napiszę swoją wymarzoną książkę. Dla wszystkich ludzi, którym celebracja codzienności nie wydaje się niczym dziwnym:):):)
 
Czy również dla Ciebie będę ją pisała? :)
 
Serdeczności weekendowe!
Asia.